Koniec Świata 2012 i co dalej

Koniec świata dzisiaj i dawniej

W dawnych religiach, czy to jeśli weźmiemy pod uwagę wierzenia Azteków czy Słowian, słońce zajmowało bardzo wysoką pozycję wśród bóstw. Światło i ciepło to coś, co również obecnie jest na tyle istotne, że nie możemy się bez nich obejść, pomimo tak wielu cywilizacyjnych osiągnięć. Dlatego trudno się dziwić, że w dawnych czasach całkowite zaćmienie wzbudzało lęk i było to zjawisko wykorzystywane na przykład przez egipskich kapłanów do zwiększania swojej władzy. Naukowcy twierdzą, iż najbliższa nam gwiazda będzie świecić jeszcze bardzo długo i na razie nie musimy się obawiać tego, że nagle zgaśnie. Obecnie bardziej możemy obawiać się burz magnetycznych na powierzchni tej gwiazdy, ponieważ może ona spowodować uszkodzenie wszystkich urządzeń elektrycznych, a to mogłoby być dla nas nie tylko niedogodne, ale również śmiertelne, zwłaszcza tam, gdzie klimat jest bardziej surowy.

Dawniej za jeden z pierwszych znaków końca świata uznawano zmianę koloru wody na czerwony. Wtedy wierzono, iż woda zamienia się w krew, taki też opis można znaleźć w Apokalipsie św. Jana. Taki płyn jest niezdatny do picia, co powoduje śmierć zwierząt żyjących w rzekach, morzach i oceanach. Dziś wiemy, iż czerwony kolor wody to nie krew. Dziwne zabarwienie mogą spowodować zanieczyszczenia, produkowane na przykład przez zakłady chemiczne. W zanieczyszczonej wodzie łatwiej rozwijają się niepożądane glony. To właśnie one najczęściej są odpowiedzialne za jej nienaturalną barwę. Glony takie są zazwyczaj trujące i jeśli objęłyby wszystkie zbiorniki wodne, wówczas efektem byłby koniec świata.

W Biblii opisanych jest kilka wydarzeń, które mogły być końcem świata w przeszłości. Jednym z takich wydarzeń jest na przykład wielki potop. To właśnie przed tym wydarzeniem Noe miał zbudować arkę i zabrać do niej zwierzęta. Naukowcy już dziś wiedzą, że wielka ulewa rzeczywiście miała miejsce, choć jest zasięg nie był oczywiście tak wielki. Obecnie także występują lokalne powodzie, a prawdziwy kataklizm miałby miejsce, gdyby stopił się lód pokrywający bieguny Ziemi. Miała to być jedna z katastrof w roku 2012, jednak na szczęście nic takiego się nie wydarzyło.